Dzień rozpoczął się jak zwykle. Zaraz po wejściu do szkoły jednak wszystko się zmieniło. Było tam tak cicho jak nigdy... Wszyscy siedzieli z nosem w książkach, tylko Kastiel miał kompletną olewkę. Od razu zapytałam go o co właściwie chodzi.
- Cóż...- Chwilę się zamyślił- Wszyscy powtarzają do sprawdzianu. Pojutrze zakończenie roku... Musieli zorganizować coś co popsuje nam humory, no musieli!- wydawał się poirytowany całą sytuacją. Ja też o niczym nie wiedziałam, co mnie naprawdę dobiło... Na szczęście miałam jeszcze notatki...
- Kiedy ten sprawdzian...?- Zapytałam patrząc na niego poważnie. Byłam zupełnie zrezygnowana... Muszę zacząć bardziej słuchać na lekcjach...
- Myślałem, że tylko Lysander o wszystkim zapomina- zaśmiał się na widok mojego zdziwienia- No jutro. Mamy przyjść na 7.30...
- Czemu ja nic o tym nie wiedziałam...?- pytałam bardziej siebie niż jego. Serio na lekcjach byłam aż tak nieobecna?
- Bo nie słuchasz.- Stwierdził z wielkim przekonaniem. Ciekawe skąd wiedział co ja właściwie robię na lekcjach...
- Skąd ta pewność?- Tym razem pytanie kierowane było całkowicie do niego. Ciekawa byłam jak często na mnie się gapił...
- Bo cię obserwuje. Chyba chce wiedzieć, czy moja dziewczyna na pewno dobrze się czuje i czy mnie nie zdradza, nie?- pod koniec zdania się roześmiał. Pewnie, zdradzałam go na każdej chemii... W tej chwili przerwała nam Priya, która widocznie też nic nie widziała, bo chodziła roześmiana.
- Co robicie?- zapytała podchodząc do nas z uśmiechem.
- Rozmawiamy o sprawdzianie...- stwierdziłam i zaczęłam szukać notatek w torbie. Pewna jestem, że tam je miałam.
- Jakim sprawdzianie?- Mogłam się tego spodziewać, ona też nie miała o tym żadnego pojęcia...
- Tym, który jest jutro.- z odpowiedzią wyprzedził mnie Kastiel, jak zawsze wszystko wiedzący i wzorowy uczeń.
- Jest jutro jakiś sprawdzian?!- Zapytała naprawdę wystraszona- Nawet nie mam notatek! Jak sądzicie, poluzują mi ze względu, że jestem nowa...?- dodała z nadzieją w głosie.
- Szczerze?- spytałam, ale zanim coś dopowiedziałam Rudzielec mi przerwał
- Nie ma szans! Musisz sobie skserować notatki, czy coś... No i brać się do zakuwania. Tak jak każdy.- odparł lekceważącym tonem, jakby jej los był mu zupełnie obojętny.
- Ty jakoś nie powtarzasz...- Stwierdziłam i spojrzałam na niego podejrzanie.
- Byleby do trójki, nie?- zaśmiał się- Umiem większość, zrobiłem sobie przerwę.
*************************************************************
Perspektywa Kastiela
*************************************************************
Nierozgarnięcie nowej Priyi po części rozumiałem, w końcu nie do końca była zorientowana co i jak... Ale żeby moja Alice nie wiedziała o nadchodzącym koszmarze? To było co najmniej dziwne... Na jednej lekcji mogła nie uważać, ale o sprawdzianach dudnią już naprawdę długo, aż dziwne, że to pominęła... I co by było gdyby mnie nie spotkała? Najpewniej nie nauczyłaby się... W końcu to nasz przedostatni rok w tej szkole. Nie chcę, żeby coś poszło źle... Może na takiego nie wyglądam, ale serio się nią martwię.
- Szczęściarz...- Widać było zażenowanie w jej oczach. Cóż, przed nią dłuuuugi czas nauki.
- Nie szczęściarz, tylko osoba uważająca na lekcji.- Stwierdziłem, zgodnie z prawdą. Ze szczęściem akurat nie miałem dużo wspólnego... No może szczęściem było to, że mam taką fajną dziewczynę, ale reszta raczej nie układa się po mojej myśli.
- I wzorowy uczeń do tego.- zaśmiała się po chwili namysłu. Pewnie kalkulowała ile nauki na co poświęci... Też na początku tak robiłem.
- Znajdźmy lepiej jakieś ciche miejsce, żeby powtórzyć materiał... Nie chcesz chyba dostać słabej oceny, no nie?- zapytałem ją i skierowałem się w kierunku sali od chemii. Tam zazwyczaj było cicho, no i raczej nikt tam nie siedział, więc było to idealne miejsce.
- Zostawię cię z tym. Nie zapomnij jutro przyjść na właściwą godzinę... Przyjdę po ciebie.- dodałem po chwili nadal się martwiąc, że zaśpi czy coś takiego... Miała spore zdolności do wpadania w kłopoty. Chociaż z tego co mi mówiła to u nich dziedziczne.
- W porządku, będę czekać- odparła i usiadła do ławki zaczynając czytać notatki.
- Powodzenia.- powiedziałem jeszcze i wyszedłem zostawiając ją w spokoju. Na pewno dobrze jej pójdzie... A przynajmniej mam taką nadzieję.
Szkoda że takie krótkie, ale rozumiem twoją sytuację i życzę żeby wszystko się dobrze ułożyło :). Czekam na next i pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuń