Westchnęłam ciężko spoglądając jeszcze raz na Kastiela i cały tłum który się zebrał. Nie miałam już ochoty tego wszystkiego przechodzić... Debra na pewno więcej się tutaj nie pojawi, ale mimo wszystko nie potrafię drugi raz zaufać Kastielowi. Kiedy tylko przyszła okazja, odrzucił mnie na bok. Musiałam się teraz bardzo zastanowić zanim mu to przebaczę. Widziałam, że się stara, ale mimo wszystko ciągle mam przed oczami obraz kiedy stoję pośród ludzi, którzy są przeciwko mnie, a on zamiast mi uwierzyć woli być po stronie ich wszystkich... Wiem, że to była jego była i że w pewnym sensie jego zachowanie było czymś podparte, ale mimo wszystko czułam się okropnie. Tyle razy mówił, że mnie kocha... Teraz jednak trudno mi uwierzyć w te słowa. Powiedzieć może w końcu wszystko... Byłam wtedy zupełnie rozbita. Nawet nie zauważyłam, że idzie za mną Ken. Ustał za moimi plecami kiedy zatrzymałam się na chwilę. Położył dłoń na moim ramieniu.
- Nie wierzę, że to mówię... Ale może powinnaś dać mu drugą szansę...?- Zapytał cicho, jakby wstydził się własnego zdania.
- Nawet ty tak sądzisz...?- zapytałam odwracając się do niego i patrząc na jego twarz. Nie wiem czy tylko mi się wydawało, czy naprawdę każdy tak sądził...
- Nawet ja... Może i postąpił źle, ale jesteście razem szczęśliwi. Widzę to... Więc daj mu tą ostatnią szansę. Obiecuję, że jeżeli następnym razem cię skrzywdzi to osobiście z nim pogadam...-Przełknął głośno ślinę na myśl o bliskim spotkaniu z Kastielem, którego naprawdę nie lubił.
- Ken... To nie takie proste...- Odwróciłam wzrok. Nie łatwo było mi znowu zaufać Kastielowi, ale postanowiłam chociaż spróbować. Może się uda.
- Nic nie jest proste, bo życie to góry, pod które musisz się wspinać... Ale kiedy już na taką wejdziesz to masz pewność, że teraz będzie już z górki...- Usłyszałam znany głos za sobą. To był mój Rudzielec... Musiał tutaj przyjść kiedy nie patrzyłam- Pozwól mi wszystko naprawić... - Jego wzrok zupełnie mnie złamał. Nie potrafiłam powiedzieć mu ,, Nie".
- Ale obiecaj...Nigdy już nie postawisz swojej byłej przede mną...- Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem, ale po chwili lekko się uśmiechnęłam,. Chciałam już o wszystkim zapomnieć, żeby nie musieć dźwigać kolejnych ciężarów na swoich barkach.
- Obiecuję. To był ostatni raz...- Szepnął i przytulił mnie mocno. Miło było znowu poczuć jego bliskość... Teraz nikt nie mógł nam przeszkodzić. To musiała być prawdziwa miłość. Ken zmył się już, więc byliśmy sami.
- To co, lecimy dzisiaj na wagary?- Kastiel zaśmiał się.- Dzisiaj nie ma ważnych zajęć, a chciałbym cię gdzieś zabrać...
Zgodziłam się z samej ciekawości. Wyszliśmy ze szkoły a potem szliśmy przez duży las, byłam pewna, że skądś kojarzę to miejsce. W końcu dotarliśmy do wielkiego opuszczonego budynku. Pamiętam ten budynek. To tutaj miała miejsce nasza pierwsza randka...
*****************************************************************************
( Perspektywa Kastiela)
*****************************************************************************
Otworzyłem drzwi budynku i wszedłem do niego razem z nią. Wiedziałem, że pamięta to miejsce. Ja również nie potrafiłem o nim zapomnieć... Tutaj się wszystko zaczęło. Doskonale wiedziałem, że wizyta w tym miejscu może wiele między nami naprawić... Wszedłem z nią na piętro i usiadłem na kanapie, która nadal tam stała. Może i byłą trochę zakurzona, dawno tam nie byłem. Mogłem w sumie posprzątać tam trochę zanim ją tam zabrałem, ale teraz już czasu nie cofnę. Dużo rozmawialiśmy, wyjaśniłem jej co zaszło między mną a Debrą, no i ona powiedziała mi wszystko... nawet nie sądziłem, że moja była może być takim potworem.
- Wiesz Kastiel... Tak dużo się wydarzyło... A pomimo to nadal jesteśmy razem. To musi coś oznaczać.- Również sądziłem, że to raczej coś znaczy.
- Prawdziwą miłość?- uśmiechnąłem się do niej spoglądając na nią. Dopiero kiedy mogłę ją całkowicie stracić zrozumiałem jaka była dla mnie ważna...
- Chyba tak...- Również na mnie popatrzyła. Teraz chyba mi już wierzyła... Chociaż i tak będę musiał się nieźle postarać, żeby zupełnie odbudować jej zaufanie. Ale na pewno się postaran...
Nie ma na czym się rozpisywać ;). Trochę krótkie :( . Jestem na tak XD
OdpowiedzUsuńdzisiaj popracuje nad czymś dłuższym...
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń