Ostatnio wydarzyło się tak dużo, że bardzo trudno było mi wrócić do normalnego biegu życia. Pomimo, że wszystko co do tej pory było złe już się zakończyło, nadal nie potrafiłam wrócić do szarej rzeczywistości, wracałam myślami do przeszłości. Nie musiałam się dużo zastanawiać, żeby dojśc do wniosku, że na pewno większość biorących udział w tych wydarzeniach wciąż do nich wraca. Wszystko było zbyt rutynowe żeby wypełniać pustkę w umyśle każdego z nas. Dopiero kiedy nauczyciel na godzinie wychowawczej zaczął nam przypominać o zasadach bezpieczeństwa i czytać przydatne informacje na temat leśnych obozów połowa z nas zorientowała się, że przecież już jutro ma być wycieczka pod namioty... W duchu śmiałam się sama z siebie. Pomimo, że tak bardzo czekałam na tą wycieczkę to zupełnie o niej zapomniałam, co nie powinno mieć miejsca!
- Więc pamiętajcie, musicie zostawiać po sobie porządek, nie hałasować zbyt bardzo. Pozwólmy leśnym zwierzętom na normalne życie, nie wywracajmy go do góry nogami!- Pan Farazowski nadal próbował nam uświadamiać coś, co wiedziało się już od przedszkola. Cóż, w końcu za to go uwielbialiśmy. Kidy wreszcie przestał gadać od rzeczy padło pytanie z końca sali.
- Czy osoby w namiotach naprawdę nie mogą być różnej płci?- Zapytała Amber patrząc na Kastiela ,,uwodzicielskim" wzrokiem. Chyba miał być uwodzicielski, ale i tak wyglądała jak szop z porażeniem mózgowym.
- Rozmawialiśmy z dyrekcją... No i cóż, pary mogą być mieszane. Po dwie osoby na namiot.- Chłopacy byli wyraźnie zadowoleni, za to większość dziewczyn od razu spuściło wzrok zawstydzenie. Nie rozumiałam co w tym złego, ale to może dlatego, że będę w namiocie z kimś komu w stu procentach ufam...
- Pary muszą być mieszane...?- Zapytała nieśmiało Violetta. Pewnie nie miała z kim dzielić namiotu i musiała dobrać sobie kogoś z kim nie czuje się dobrze...
- Tak, muszą. W ten sposób przy okazji możemy nauczyć się zaufania, akceptowania drugiej osoby.- Takiego Faraza dawno nie słyszałam. Kastiel w tamtej chwili zerknął na Violettę, która opuściła wzrok zrezygnowana. Moim zdaniem i tak najbezpieczniejszym wyborem był Alexy... Nauczyciel podniósł się z krzesła i dodał patrząc na nas.- Teraz dokonamy doboru par. Nie chcę, żeby potem wszystko się pomieszało. Violetto, kogo wybierasz?- Chyba wyczuł, że najłatwiej będzie jej wybrać pierwszej. Szybko wybrała Alexy'ego, tak jak myslałam. Następny głos należał do mnie, więc bez zawahania wybrałam Kastiela. Profesor jeszcze zapytał mnie zdziwiony, czy jestem pewna, ale ja naprawdę byłam. Kolejka obeszła wszystkie dziewczyny, które dobrały sobie chłopaków. Nauczyciel wszystko zapisał i pozwolił nam opuścić klasę, trochę zbyt wcześnie, ale skoro to była nasza ostatnia godzina...
*********************************************************************************
Perspektywa Kastiela
*********************************************************************************
Cieszyłem się, że Alice mogłą wybierać przed Amber. Chyba bym nie pojechał gdyby to Amber mnie wybrała, a nie chciałem tracić takiej wycieczki. Widziałem, że ta blondyna była dosyć zawiedziona, że nie ma ze mną namiotu, za to ja gdybym nie był w tłumie to pewnie skakałbym ze szczęścia. Byłem naprawdę bardzo zadowolony,a do tego dochodziło jeszcze to, że Faraz wypuścił nad o 10 minut wcześniej. Jak dla mnie to i 10 minut mniej siedzenia w szkole było dobre.W ten czas zdążyłem już odprowadzić moją dziewczynę do domu i wrócić do własnego. Dzisiaj po lekcjach nie mieliśmy czasu się spotkać, musieliśmy się popakować, przygotować na wyjazd... Szczerze nie chciało mi się tego robić, a znając mnie i tak zabiorę wszystko co mi nie potrzebne, a zostawię to co najpotrzebniejsze. Miałem tylko nadzieję, że tego nie wykraczę i uda mi się spakować odpowiednią ilość rzeczy, i to tych przydatnych. I tak nie mogłem wziąc ich jakoś dużo, w końcu miała być to wycieczka pod namiot, nie pomieściłoby się za dużo rzeczy. Spakowałem tylko kilka ciuchów na zamianę i środki do higieny, po czym zadowolony padłem na kanapę w salonie. Koniec wysiłku na dzisiaj, muszę odpoczywać zanim każą mi wykonywać nie wiadomo co w tym lesie... ma to być w końcu wyjazd integracyjny, nie wiem co przyjdzie naszym profesorom do głowy... Co gorsza, niektóre z tych zajęć będzie prowadzić dyra, więc mam nadzieję, że nie będzie po raz kolejny zbierać nas w kółko i kazać gadać coś od rzeczy...Nie lubiłem niczego co wymagało ode mnie zbyt wielu informacji na mój temat. Taki już byłem, nie potrafiłem tego zmienić. Jeszcze zanim zupełnie się wyłączyłem odpoczywając wysłałem szybko sms'a do Alice, że wpadnę po nią jutro rano, żebyśmy razem mogli iśc na autobus. Samemu nie chciało mi si grzać na drugi koniec miasta, założę się, że jej również... Z poczuciem zupełnego spokoju udałem się do własnego pokoju i zacząłem myśleć o tym, co właściwie będę robił w lesie, bez zasięgu... Cóż, to na pewno b ędzie ciekawa wycieczka.
Ta wycieczka kojarzy mi się z biegiem na orientację w terenie XD. Dobre wprowadzenie, czekam na next i pozdrawiam :).
OdpowiedzUsuńNext będzie później, teraz pracuje nad Hallowenowym One-Shotem >3
Usuń