Cass x Alice

Cass x Alice

sobota, 21 listopada 2015

Nowa | Rozdział 20 |

Powrót do codzienności nie poszedł nam zbyt łatwo. Wiele rzeczy było trudnych do wykonania, każdy wracał myślami do chwil które już przeminęły. Już po powrocie czekała nas ogromna niespodzianka... Nowa uczennica. Znowu. Serio, powoli miałam przesyt tych nowych. Ustała na środku klasy i zaczęła mówić o sobie, różne rzeczy. Między innymi to, że nazywa się Priya i zamierza skończyć tutaj liceum, że podróżuje z ojcem, zwiedziła wiele miejsc... Jakoś podświadomie czułam, że będą z nią problemy. Cała lekcja minęła tylko na pytaniach do niej, przez co dużo się o niej dowiedziałam. Na przerwie Amber już się do niej dorwała... Cóż, nie mogłam pozwolić na zniechęcanie jej do nowej szkoły prze jakąś blond lalę, którą i tak mało kto lubił. Podeszłam więc do nich, sądziłam, że tak będzie najlepiej.
- Ej, Amber, nie sądzisz, że nie ładnie zaczynać do lepszych?- zapytałam stając za jej plecami.
- lepszych? Dobre sobie- zaczęłą się śmiać. Nie wiem co ją bawiło, tak trudno było się jej przyznać do mniejszości?
- Tak, nie widzisz tej granicy?- popatrzyłam na nią poważnie. Serio nie chciałam, żeby zniechęciła Priyę do tego liceum...
- Chciałam zapytać cię o to samo!- Widać teraz było złość w jej oczach. Oby tylko się na mnie nie rzuciła. W tej chwili wkroczył Kastiel, on miał chyba jakiś zegarek w oczach, że wiedział gdzie i kiedy jest potrzebny.
- Coś nie tak?- zapytał patrząc ze złością na Amber. Nie dziwiłam się, że tak reagował. Chyba i on już miał jej serdecznie dosyć.
- Ta twoja panienka uważa się za królową świata!- Amber wybuchła jak małe dziecko któremu zabrano lizaka. W tej chwili i ja, i Priya, i Kastiel zaczęliśmy się śmiać. I kto to mówił?
- Nie, mi się wydaje, że to właśnie ty bierzesz się za królową.- Stwierdziła nagle Priya. Cóż, widocznie tylko chwila jej wystarczyła, żeby poznała charakter Amber.
- Ja i tak znam twoją tajemnicę, Kastiel...- Szepnęła Amber patrząc prosto na niego. Teraz się zmartwiłam. Co ona mogła o nim wiedzieć...?
- Tajemnicę? Śmiało możesz ją ujawnić. Nie mam nic do ukrycia.- Stwierdził patrząc na nią ze znudzoną miną. Chyba zagrywka jej nie wyszła.
- Ja wiem, że jesteś z tą swoją lalą tylko ze współczucia...- I w tej chwili zaczęłam się się zastanawiać, czy to może serio nie jest jakaś tajemnica Kastiela, którą on  ukrywał, a Amber jakos się dowiedziała...
- Tak sądzisz? Czy gdybym był ze współczucia, zrobiłbym tak?- w tej chwili wszystko stało się szybko. Poczułam jak mnie do siebie przyciąga, potem tylko wyraźnie poczułam jego usta na swoich. Na chwilę zamarłam, zupełnie nie rozumiałam tej sytuacji. Byliśmy ze sobą już dosyć długo, ale jeszcze żadne z nas nie zdecydowało się na taki śmiały krok... Odwzajemniłam jego pocałunek, pomimo początkowego zaskoczenia. Kątem oka widziałam jak Amber coś krzyczy i odchodzi szybkim krokiem, ale nie interesowałam się tym. Czas stanął w miejscu, liczyłam się tylko ja i Kastiel. Ta chwila została jednak szybko przerwana, kiedy żadne z nas nie miało już oddechu. Popatrzyłam na niego z uśmiechem, a on tylko posłał mi kolejny uśmiech i zwyczajnie odszedł. Nie rozumiałam nawet czemu odszedł, chyba chciał mnie zostawić z takim uczuciem jakie teraz miałam.
**************************************************
( perspektywa Priyi)
**************************************************
Cóż, ta szkoła wydawała się naprawdę rozrywkowa, szczególnie po tym co zobaczyłam. Ta cała Amber raczej  nie przypadła mi do gustu, ale z Alice mogłabym się zacząć trzymać...
- To było niezłe. On tak zawsze?- zaśmiałam się patrząc na białowłosą. Jeżeli zawsze tak robił, to zazdroszczę takiego chłopaka.
- Nie, to pierwszy raz kiedy coś takiego zrobił...- Dziewczyna nadal wydawała się osłupiała. Ja bym się cieszyła w takim momencie.
- No nic, nie będe naciskać. Oprowadzisz mnie po szkole? Nie znam się zbyt na niej...- chciałam trochę rozładować sytuację, a oprowadzenie i tak mi się przydało. Szliśmy po większej części szkoły,nawet nie przypuszczałam, że mogłaby być taka duża...Skończyliśmy równo z dzwonkiem, i razem poszłyśmy na lekcje. Zaczynała się historia, a cała lekcja była tak okropnie nudna, że o mało tam nie zasnęłam. Po lekcjach zamiast wrócić do domu wraz z Alice przeszliśmy się po mieście, również go nie znałam, więc takie przejście się dużo mi dało. Poznałam szybszy skrót do szkoły, który prowadził przez park, i rzeczywiście skracał drogę. Zaraz po poznaniu części miasta każda z nas poszła w swoją stronę, jednak czułam, że to był początek niezłej przyjaźni. Martwiłam się teraz tylko, że wyjątkowo trudno będzie mi opuszczać tę szkołę, kiedy już będę musiała jechać z Ojcem dalej... Może da się jakoś ubłagać, żeby spędzić tutaj jeszcze więcej czasu niż zamierzaliśmy. Oby tylko się zgodził...

1 komentarz: