Dzień wciąż trwał, a ja miałam coraz więcej podejrzeń. Doskonale wiedziałam, że Debra nie wróciła do szkoły od tak... Musiała mieć w tym jakiś interes, obojętnie co mówił mi Kastiel. Nie byłam głupia, widziałam co się dzieje. Widziałam teraz wszystko w szarych barwach, byłam naprawdę wkurzona. Usiadłam w kącie korytarza, głowę schowałam w kolana. Nie chciałam widzieć nikogo... Miałam po prostu dosyć. Może reagowałam zbyt przesadnie, ale zabolało mnie to, jak mój Rudzielec bronił swojej byłej... Tak jakby nadal coś dla niego znaczyła... Starałam się nie dopuszczać do siebie tej myśli, ale to był odruch. Poczułam rękę na swoim ramieniu. Popatrzyłam w górę. Był to Nataniel.
- Wszystko w porządku?- zapytał siadając obok mnie. Miał zmartwioną minę.
- Tak jak widać...- odparłam patrząc przed siebie. Potrzebowałam z kimś pogadać, i właśnie nadarzyła się ku temu okazja.
- Co się stało...?- Wciąż na mnie patrzył. Miło, że się przejął...
- Debra wróciła...- powiedziałam spokojnym głosem. Nie znałam jej dobrze, Nataniel za to na pewno znał ją lepiej...
- Debra...?- wyraz jego twarzy zrobił się bardziej zły- Jak ona śmiała... Po tym co zrobiła mi i Kastielowi...
- Co zrobiła?- zaciekawiłam się jego wypowiedzią. Żeby urazić Nataniela potrzeba naprawdę wiele, więc musiała zrobić coś gigantycznego...
- Nie jestem pewien, czy powinienem ci to mówić...- w tej chwili przerwała mu sama Debra, stojąca nad nami. Chyba musieliśmy jej nie zauważyć...
- O mnie tak rozmawiacie?- zapytała patrząc prosto na nas. Nataniel nawet nie chciał jej widzieć, wstał i oddalił się szybkim krokiem. Zostałam sama, patrząc na mojego wroga. Nie zamierzałam dać się złamać.
- Odchrzań się od mojego Kastiela...- Wstałam i spojrzałam na nią wściekłym wzrokiem. Po raz pierwszy od długiego czasu zebrałam w sobie taką odwagę i siłę.
- Twojego? To może chcesz poznać przeszłość twojego łatwowiernego i naiwnego chłopaka?- zapytała z uśmiechem na ustach i ruszyła przed siebie- No już, za mną.- Powiedziała oglądając się za siebie. Dotarliśmy na klatkę schodową, stał tam tylko Lysander, ale szybko się zmył widząc nas razem.
*******************************************************************************
( Perspektywa Debry)
*******************************************************************************
Nawet trochę szkoda mi było tej dziewczyny, w końcu widać, że kochała Kastiela. Szkoda tylko, że już miałam go owiniętego wokół palca... Cały czas był taki sam, a myślałam, że będzie trudniej. Zaśmiałam się w duchu i spojrzałam na dziewczynę.Na początku opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami, jak dobrze mi było z Kastielem i jak bardzo go wykorzystywałam. Potem opowiedzialam dokładnie sytuację, kiedy podwalałam się do Nataniela, a kiedy wszedł Kastiel, udawałam, że to Nataniel próbował podwalać się do mnie. Jej mina była taka zabawna... Z drugiej strony nie spodziewałam się innej reakcji.
- Jesteś potworem...- Jej oczy były pełne gniewu, nie dziwiłam się, że jest wściekła.
- Jesteś pewna? Potrafię obrócić całą sytuację przeciwko tobie...- W tej chwili upadłam do tyłu, waląc głową w ścianę i krzycząc w niebogłosy. Zleciała się prawie cała szkoła. Pośród pytań ,, Co się stało" ,, Co się boli" wydukałam tylko
- To przez Alice... Ona popchnęłam mnie!- Wtedy wszystkie nienawistne wzroki wpatrzyły się tylko w nią. Wszyscy mi wierzyli... Ale czy mogło być inaczej? Uśmiechnęłam się do niej kiedy nikt nie patrzył. Trzymam w garści wszystkich... Nikt nie mógł popsuć mojego planu. Wtedy wkroczył Kastiel.
- Alice, jak mogłaś...- Oczekiwałam takiego zwrotu akcji. Teraz on jest tylko mój... Nie ma opcji, żeby po czymś takim potrafił jej zaufać.
- Kastiel, ona kłamie!- rozpaczliwie próbowała się bronić, jak zwierze, które wpadło w pułapkę... Miałam ochotę wybuchnąc śmiechem, ale to zniszczyłoby wiarygodność całej akcji.
- Znam ją, nie kłamie!- Widziałam jak wtedy jej głos zupełnie się złamał, a jej oczy zaszkliły się łzami. Takie zabawne widowisko... jej chłopaczek wierzy jej byłej, a nie jej... och...
- W takim razie... To koniec Kastiel. Ułóż sobie wszystko z nią...- wbiegła po schodach na górę. Teraz wszystkie spojrzenia skierowały się na Kastiela. Wszyscy mieli skupić się na mojej krzywdzie, a nie na zachowaniu Kastiela! Cholera, nie tak miało wyjść...
*******************************************************************************
( Perspektywa Alice)
*******************************************************************************
Wbiegłam na górę, do pierwszej lepszej klasy. Na moje szczęście nie było tam nikogo. Usiadłam w ostatniej ławce, głowę oparłam o ręce. Miała ochotę krzyczeć, płakać, wrzeszczeć... Ta wredna ździra owinęła sobie wokół palca wszystkich... A Kastiel... Nie miał już czego u mnie szukać. Skoro wolał wierzyć jej niż mi, to nie było o czym rozmawiać... Pomimo, że rozrywał mnie tak ogromny ból, nie mogłam dać się po raz kolejny złamać. Usłyszałam, że do sali wchodzi ktoś jeszcze. Podniosłam głowę. To był Lysander.
- Nie złośc się, podsłuchiwałem...- powiedział siadając obok mnie. Nie mogłąm być zła... To była jedyna rzecz która ucieszyła mnie tego dnia...
- Słyszałeś wszystko...?- Zapytałam z nadzieją w głosie.
- Wszyściutko... Nie sądziłam, że jest taka fałszywa...Nie wiedziałem też, że Kastiel jest zdolny uwierzyć jej po tym co mu zrobiła... Z resztą, sama słyszałaś...- Odparł z troską w głosie.
- Nie próbuj go bronić, Lysander...- Nie rozumiałam tego, że próbował go bronić. On nie zasługiwał na obronę. Chyba teraz dopiero poznałam jego prawdziwą stronę..
- Pomogę to wszystko odkręcić... Czy będą mi wierzyć, czy nie... Na pewno razem damy radę więcej niż pojedynczo.- odparł z delikatnym uśmiechem. Zawsze wiedziałam, że mogę na niego liczyć... Jako jedyny był po mojej stronie... Na pewno tego nie zapomnę.
Hej. Od niedawna zaczęłam czytać Twego bloga i wciągnęłaś mnie i chyba prędko nie wypuścisz :).Twoje opowiadanie podoba mi się bo: jest ciekawe, łatwo się je czyta i.. i... i bo uwielbiam Kastiela XD. Co do samej fabuły to moim zdaniem popełniłaś jeden maleńki błąd.. to że Michel jest płatnym zabójcą w rzeczywistości nie przeszło by tak łatwo, było by więcej szoku, strachu, przerażenia ... wiesz o co mi chodzi. I jeszcze o Kastielu, przeszedł całkowitą przemianę, według mnie trochę za szybko to się działo, ludzie nie zmieniają się od tak i wydaje mi się że nie ma tego temperamentu który tak charakteryzował w grze tego łobuza, wrzuć tu i tam żarcik typu Kastiel to na pewno nie zaszkodzi ;)
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału: JAK JA NIENAWIDZĘ DEBRY !!
Pozdrawiam i czekam na next, który z tego co wiem z fb niedługo się pojawi ;)
Dziękuję za tak szczerą opinię ^^ Rzadko się zdarzają osoby, które potrafią wskazać co jest złego. Na pewno postaram się jakoś to wszystko dopracować. Next będzie pewnie do 20 najpóźniej :3
Usuń