Cass x Alice

Cass x Alice

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

,, Przeszłość" /Rozdział 3\

Wypiliśmy razem herbatę, trochę porozmawialiśmy... Naprawdę nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, na początku Castiel był taki zimny i niedostępny... Wręcz odpychający... Teraz stał się taki jakby bardziej otwarty, delikatniejszy... Czułam się przy nim naprawdę dobrze, zapominałam o całym cierpieniu jakie mnie w życiu spotkało... Liczyła się tylko ta jedna chwila, ja i on. Poczułam coś, czego do tej pory nigdy nie zdążyłam poczuć... Zakochałam się. To uczucie wcześniej nie było mi znane, tkwiłam w wielkiej bańce nadmuchanej z cierpienia i bólu...Wygląda na to, że do tej pory tylko Castiel potrafił ją przebić, no i spowodować u mnie uczucie jakiego jeszcze nie zdążyłam doznać... Niesamowitym dla mnie było to, jak na mnie zadziałał. Poczułam dziwne ciepło w środku, mrowienie na żołądku... Coś zupełnie nowego. Jednak na pewno nie żałowałam, że coś takiego nastąpiło.Gdyby nie on i wszystko co z nim powiązane, wątpię, czy udałoby mi się tak dobrze zrozumieć wszystko wokoło. Dużo mi pomógł, naprawdę się przydał. Nie wiedziałam, jak mogę się mu odwdzięczyć. Postanowiłam, ze pomyśle o tym później, pewnie podczas wykładu mojego brata o tym, że nie powinno się wagarować. Zupełnie zapomniałam, że już pierwszego dnia nieźle sobie nagrabiłam. Oczywiście, że będą z tego duże problemy, nie ma innej opcji... Szczerze mówiąc to wolałam nie wracać do domu. Całe szczęście, że do prawdziwego zakończenia zajęć była jeszcze dobra godzina, którą mogłam spędzić razem z Rudzielcem.
- Powiedź mi, Castiel... Często uciekasz z lekcji?- Te pytanie męczyło mnie już jakiś czas, a chyba właśnie teraz był dobry moment, żeby je zadać.
- Dosyć często. Nie zamierzam znosić byle jakich humorków nauczycieli, którym właśnie zdechła rybka, czy coś w ten deseń- Jego odpowiedź tak naprawdę nie zdziwiła mnie. Zdziwiona byłabym wtedy, kiedy odparłby, że nie wagaruje wcale. Pasował do wizerunku szkolnego łobuza, z którym nauczyciele i rodzice sobie nie radzą. A właśnie, Rodzice... Nie widziałam ich jeszcze, pomimo, że dosyć długo siedzieliśmy w jego pokoju. Czułam ciekawość, chciałam go spytać o rodziców, ale coś w środku podpowiadało mi, że nie powinnam tego robić. Udało mi się powstrzymać coraz bardziej narastające uczucie ciekawości, pomimo, że myślami nadal wracałam do tego pytania.  Był pełnoletni, więc mógł mieszkać sam, no ale wątpię, czy tak było. Może przez brak rodziców rodził w sobie taką agresję, jakby nie potrafił zahamować wciąż narastającej złości, której nie miał jak wyładować. Gdybym potrafiła mu jakoś pomóc...

********************************************************************************
( Perspektywa Castiela)
******************************************************************************

Widziałem jej twarz, była całkowicie skupiona na myśleniu... Nie sądziłem, że zacznie się chwila tak niezręcznej ciszy, której w żaden sposób nie potrafiłem złamać. Zaciekawiła mnie jej postawa, ona cała... Wydawała się tajemnicza, do tej pory znałem tylko jej imię... Widać było, że nie lubi o sobie mówić. Może spotkało ją w przeszłości coś, czego woli unikać? Jakieś wydarzenie, które każdy wolałby schować daleko do umysłu, a najlepiej od razu je wyrzucić, by nie pozostał po nich nawet najmniejszy ślad. Czułem jednak, że jej mistyczna postać w niedługim tempie wyjaśni się, a ja będę mógł lepiej ją poznać. Nie widziało mi się towarzyszenie komuś, kogo zupełnie nie znam. Czułem w niej coś takiego, czego dawno nie widziałem... W jej oczach była wyjątkowa wola walki... Jakby udało jej się wygrać z czymś, co uważała za silniejsze od siebie... Pewny byłem, że coś przeszła. Dało się to wywnioskować chociażby po sposobie mówienia, unikaniu mówienia o sobie... Może gdybym ją przycisnął, powiedziałaby mi o co chodzi?
- Posłuchaj, Alice... Może opowiesz mi o sobie coś więcej? Chciałbym Cię lepiej poznać...- Uśmiechnąłem się dosyć miło, chcąc ją skłonić do mówienia. Nie wiem, czy mi ufała. Miałem cichą nadzieję, że jednak stałem się dla niej kimś ważniejszym od zwykłego znajomego. Potrzebowałem jej zaufania, bez niego nie miałem nawet najmniejszej szansy czegokolwiek się dowiedzieć.
- Wiesz wszystko co powinieneś...- Jej głos stał się zimniejszy... Powiedziałem coś nie tak? Może naprawdę nie chciała z nikim rozmawiać o swojej przeszłości...

*****************************************************************************
( Perspektywa Alice)
*****************************************************************************
Kiedy poprosił, żebym więcej o sobie powiedziała wszystko mi się przypomniało... Czar prysnął, a ja znów słyszałam dźwięk wciskanych hamulców, klakson... I krzyk, ten przeraźliwy wrzask przechodniów... Ktoś dzwonił po karetkę, inni tylko się przyglądali... A ja stałam pośrodku tłumu, mój gniew rósł... Teraz wszystko wróciło... Udało mi się opanować, ozięble odpowiedziałam mu, że wie wszystko co powinien. Może nie powinnam być taka zimna... Widocznie posmutniał, kiedy zrozumiał, że wyraźnie mnie rozzłościł.
- Przepraszam, nie chciałem powiedzieć niczego źle...- Chyba serio coś go tchnęło. Szczerze to mnie to zdziwiło. Wyglądał na kogoś, kto naprawdę nie potrafi okazywać uczuć...
- Nie, to nie twoja wina... Ja się głupio zachowałam.- Nie mogłam przecież obwiniać go za ciekawość. Normalnym było, że chciał mnie bliżej poznać, a ja zamiast z uśmiechem opowiedzieć mu kilka faktów, po prostu się zamknęłam...Zamknęłam się przed nim, jakby naprawdę zrobił coś złego.
- Więc... Nic mi o sobie nie powiesz...?- Zapytał patrząc mi prosto w oczy. Jego przenikające spojrzenie zupełnie mnie zdominowało...
- Powiem ci...- Jego wzrok wręcz zmusił mnie do opowiedzenia mu o sobie więcej.- Co chcesz wiedzieć?
- Czym się interesujesz, jakiej muzyki słuchasz...- Uśmiechnął się miło. Patrząc po jego koszulce naprawdę mieliśmy wiele wspólnego.
- Gram na gitarze klasycznej i basowej, rysuję trochę... Ogólnie lubuję się w zespołach rockowych, na przykład Winged Skull...- Wiedziałam, że teraz go zgięłam. Miał koszulkę z logiem Winged Skull'sów, więc naturalnym było, że moja odpowiedź naprawdę go zachwyciła.
- No proszę... Mamy tyle wspólnego...- Wyglądał na zadowolonego moją odpowiedzią. Nic nie naciągnęłam, powiedziałam całą prawdę. Dopiero po chwili zerknęłam na zegarek. 16.30... Już półtorej godziny temu powinnam skończyć lekcje! To się wkopałam, będzie niezła draka... Wstałam i zarzuciłam plecak na plecy.- Muszę już iść... Jest późno.
- Poczekaj, odprowadzę Cię.- Podniósł się za mną z kanapy zakładając buty. Naprawdę mi zaimponował, ale to nie zdawało się na nic, i tak będę miała ogromne problemy w domu... Tak zawalić pierwszy dzień szkoły, no nieźle...

3 komentarze:

  1. Czytam twój blog dopiero od wczoraj, a bardzo mnie zaciekawił ^w^
    Jest tylko taka mała uwaga: (oczywiście to moje zdanie) jak dla mnie akcja dzieje się za szybko. Chodzi o to że Alice spotkała Castiela i w ciągu kilku minut jest już w jego domu i się zakochała...
    To tylko malusieńki minusik, a poza tym: PERFECTO! ^o^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za taką uwagę. Na pewno zwolnię tempo, po prostu jestem zbyt bardzo przejęta całym tym prowadzeniem bloga, zdobywaniem czytających... No i wiesz, samo leci ;-;

      Usuń
    2. Nie martw sie tym kochana. Każdy tak ma na początku, a jeśli chodzi o bloga to jest świetny. :3

      Usuń