Cass x Alice

Cass x Alice

piątek, 21 sierpnia 2015

,, Wycieczka" //Rozdział 9\\

Miło było mi poznać więcej znajomych Castiela. Lysander wydał się naprawdę spoko, pomimo dosyć specyficznego wyglądu. Trzeba jednak przyznać, że wyróżniał się spośród tłumu, był oryginalny. Poznawałam coraz większą liczbę oryginalnych osób, ale to było naprawdę fajne. Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział, że przepiszę się do liceum w którym poznam zbuntowanego gitarzystę, który z czasem stanie się największą miłością mojego życia, do tego wokalistę z heterochromią i zadziwiająco do mnie podobną dziewczynę to w życiu bym nie uwierzyła. Wiele niespodzianek jeszcze przede mną stało, czułam, że nie zakończy się na poznaniu tej wyjątkowej trójki.
- A co do zespołu... Wiecie, że Winged Skull mają zamiar zagrać w naszym mieście?- Zapytał Lys. Też się interesował tym zespołem? Chyba po prostu obecność Castiela tak na niego zadziałała.
- Co? Serio? Dlaczego ja o tym nic nie wiedziałem?- Castiel wyglądał na serio zdezorientowanego...
- Bo nie jesteś na bieżąco?- Odpowiedziałam, a wszyscy oprócz Castiela zaczęli się śmiać. Ten za to był śmiertelnie poważny, jak nigdy.
- Muszę zdobyć bilety!- Zarządził od razu.
- Powodzenia.- Lysander zaśmiał się tylko pod nosem. Po chwili jednak zadzwonił dzwonek i nie mogliśmy dokończyć rozmowy. Tym razem nie zamierzałam uciekać z lekcji, bo jednak coś zrozumiałam z tego występku Nataniela... Może miał rację z tym, że nie powinnam już opuszczać zajęć. Jeszcze obleję ten rok, no i będę musiała go powtarzać, a to mi się naprawdę nie widzi. Ruszyliśmy do klasy. Nauczyciel jak zawsze miał wiele do powiedzenia... Szykowała się wycieczka do lasu na trzy dni. Spanie pod namiotami i te sprawy... Prawdziwy obóz przetrwania! Mi się ten pomysł podobał. W namiotach mieliśmy być po trzy osoby, bez płci przeciwnej... A szkoda. Cóż, miałam Amy. Do tego dołączała się jeszcze Iris którą poznałam parę dni temu. Również wydawała się bardzo miłą dziewczyną. Kiedy już zgłosiłam swój team dyrektorka wszystko zanotowała, a potem zaczęła mówić o kwestiach organizacyjnych. Wycieczka miała odbyć się za tydzień, rozdała nam deklaracje do podpisania przez opiekunów. Castiel to ma dobrze... Jego rodziców nie ma, więc sam sobie wszystko mógł wypełnić. Ja będę musiała poprosić ładnie Michela żeby mi to podpisał, bo kiedy dowiedział się od Nataniela o moich wagarach to był naprawdę zły...  Od teraz naprawdę nie zamierzałam mu przynosić więcej zmartwień niż już miał. Po lekcjach wzięłam ze sobą Amy i Iris, chciałam w końcu z nimi obgadać szczegóły wycieczki. No i z nimi jest większa szansa, że mój braciszek się zgodzi... Weszłam z nimi do mnie i od razu skierowaliśmy się do salonu. Tam okrążyliśmy mojego brata i całą trójką wlepialiśmy w niego wzrok. Jego mina była obłędna!
***************************************************************************
Perspektywa Michela
***************************************************************************
Nie bardzo rozumiałem o co im właściwie chodziło.  Przychodzi do mnie moja siostra, jej klon i jeszcze Iris, dobrze, że chociaż ją zdążyłem poznać. Wlepiają we mnie wzrok jakby chciały mojej śmierci... Słowo daję, aż ciarek dostałem.
- O co chodzi...?- zapytałem starając się patrzeć na wszystkie trzy jednocześnie, ale to niewykonalne.
- Musisz mi wypełnić deklarację do szkoły.- Powiedziała Alice. Aż mnie zatkało, zacząłem się śmiać.
- Musisz mi to komunikować z obstawą?- nie przestawałem się śmiać. Nie rozumiałem po co jej była taka obstawa, to tylko deklaracja! Wycieczki to normalna część szkoły, nie mogłem jej zabronić w tym uczestniczyć. Może i ostatnio trochę zawiniła, ale nie byłem aż taki surowy.
- Z obstawą mam większe szanse, ze się zgodzisz.- Ona mówiła serio? Co, miała mnie za surowego opiekuna który wszystkiego zakazuje? Przecież naprawdę dobrze ją traktowałem, byłem wyluzowany... Może jednak zbyt ostro ostatnio ją potraktowałem, no ale kiedy dowiedziałem się, że  zaczęła wagarować to serio mnie to rozzłościło...
- Dawaj te papiery...- westchnąłem i wypełniłem jej deklarację. - Trzy dni to dosyć dużo, poradzisz sobie?- zapytałem jeszcze. Wyjeżdżała na różne dłuższe wycieczki, ale teraz jasno było napisane, że to wyprawa pod namiot do lasu... Cóż, nie chcę jej denerwować. Skoro sądzi, że da radę to mi nic do tego.
- Jasne, to tylko las! Co się może stać?- zapytała i zabrała ode mnie deklarację.- Będę na górze.- Dodała i zmyła się razem ze swoimi koleżankami.
******************************************************************
Perspektywa Alice
******************************************************************
Weszłam z dziewczynami do pokoju i rzuciłam się na łóżko.
- Zgodził się!- powiedziała uradowana Amy.
- No pewnie, że się zgodził. Nie jest potworem który trzyma mnie na łańuchu.- powiedziałam po chwili.
Jest całkiem słodki...- dodała Iris z rumieńcami. No nie wierzę, mój brat jej się podoba?
- Michel ci się podoba?- zapytałam zdziwiona. By przystojnym chłopakiem, wiec to normalne, że przyciagał uwagę dziewczyn... Cóż, w końcu miał sobie kogoś znaleźć. Nie ejst od niej o wiele starszy, mogliby tworzyć ładną parę. Mi by to nie przeszkadzało.
- A czy to źle...?- po chwili mnie zapytała. Wyglądała na zmieszaną tą sytuacją...
- Nie, nie to chciałam powiedzieć... - wytłumaczyłam się. Nie miałam nic do jej uczuć. Skoro jej się podobał to tak widocznie musi być... Tak czy inaczej, bardzo się cieszyłam z tej wycieczki. Na pewno nie będę zawiedziona... Spędzę miło czas poza domem i szkołą. Do tego z moimi koleżankami. Nie mogłam się już doczekać kiedy minie ten tydzień... TO prawie cła wieczność!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz